FORUM MILICYJNE Strona Główna FORUM MILICYJNE
WWW.MILICJA.WAW.PL

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Śledztwa MO i SB w połowie lat 80tych
Autor Wiadomość
Baszir 

Dołączył: 11 Lip 2015
Posty: 5
Wysłany: 2015-07-17, 09:14   Śledztwa MO i SB w połowie lat 80tych

Szanowni Forumowicze,
Pan Michał Kępiński zaprosił mnie na to forum po następującym mejlu:

"Przygotowuję właśnie projekt dyplomowy w szkole filmowej i poszukuję informacji o sposobach funkcjonowania milicji (a także SB) w latach 1985 - 1989. Chciałem zapytać, czy mógłby Pan mi polecić źródła, z których uzyskałbym takie informacje? Nie chcę się posiłkować wyłącznie obrazami przedstawionymi już w filmie - interesuje mnie wszystko od faktów historycznych po anegdoty".

Gdyby ktoś z Państwa mógł mnie skierować do źródeł lub odpowiedział na poniższe pytania, byłbym bardzo wdzięczny:

1. Zakładając, że doszłoby do serii ataków na obywateli - pobicia w niejasnych okolicznościach, morderstwa - domyślam się, że sprawą zajmował się Wydział Kryminalny. Czy jak dzisiaj funkcjonariusze tego wydziału nie nosili mundurów? Czy w pewnych okolicznościach je nosili, ale pracowali też w cywilu?

2. Jaki stopień mógłby mieć 25-letni milicjant? Rozumiem, że konieczna była służba wojskowa, żeby dostać się do milicji. A jak wyglądała sprawa z osobami po studiach (nawet nieukończonych)?

3. Jakimi sprawami zajmowała się "obyczajówka"? Jeśli np. doszło do pobicia prostytutki, homoseksualisty albo zgłaszano przemoc domową (o ile zgłaszano) - czy te kwestie były rozdzielane na wydziały czy je rozdzielano?

4. Jak wyglądała współpraca MO z SB - na przykłada zakładając, że podczas "zwykłego" śledztwa pojawiają się fakty, które mogą interesować służby? Przeczytałem, że na komisariatach funkcjonowali pracownicy SB w szeregach milicji - w takim razie czy wtedy kontaktowali się z "dowództwem" czy po prostu działali w ramach struktur milicji?

5. Jaką ścieżkę powinien przejść milicjant, żeby dostać się w struktury SB? Czy było to postrzegane jako awans (lepiej się zarabiało, większy prestiż)?

Z góry dziękują za każdą pomoc!
 
     
zomol 
www.zomoza.kgb.pl


Pomógł: 14 razy
Wiek: 32
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 736
Wysłany: 2015-07-17, 12:35   Re: Śledztwa MO i SB w połowie lat 80tych

Najlepiej, jeśli byś dotarł do byłych F-szy. Polecam Ci Internetowe Forum Policyjne - IFP, jest tam specjalny dział dla emerytów policyjnych, choć myślę, że i tu znajdą się tacy, którzy Ci pomogą.

Baszir napisał/a:
1. Zakładając, że doszłoby do serii ataków na obywateli - pobicia w niejasnych okolicznościach, morderstwa - domyślam się, że sprawą zajmował się Wydział Kryminalny. Czy jak dzisiaj funkcjonariusze tego wydziału nie nosili mundurów? Czy w pewnych okolicznościach je nosili, ale pracowali też w cywilu?


"Kryminalni" ze względu na specyfikę pracy - nie pojawiali i nie pojawiają się w mundurach, aczkolwiek mają cały komplet na stanie - od munduru ćwiczebnego, po mundur służbowy, wyjściowy etc. Jednak na co dzień wiszą one w szafie i jeśli już są zakładane to podczas uroczystości "resortowych", ewentualnie podczas szkoleń.

"Kryminalni" w latach PRL mieli znak identyfikacyjny w postaci owalnej "blachy" - tzw. "jajko". Można znaleźć zdjęcia w necie. Ponadto celem identyfikacji posługiwali się "szmatą" - tj. legitymacją służbową.

Cytat:
2. Jaki stopień mógłby mieć 25-letni milicjant? Rozumiem, że konieczna była służba wojskowa, żeby dostać się do milicji. A jak wyglądała sprawa z osobami po studiach (nawet nieukończonych)?


Zależy od ścieżki jego "kariery". Jeśli nie ukończył studiów - porzucił, został wyrzucony itd. interesowało się nim wojsko i jeśli trafił do MO, to do Batalionów Centralnego Podporządkowania w ZOMO i był najzwyczajniejszym "kotem". Nie mam w pamięci aż takich niuansów, ale wychodziło się z zomozy bodaj ze stopniem kaprala, aczkolwiek były opcje szkół - podoficerskich, chorążych, oficerskich i w wieku 25 lat jeśli od 19-go roku życia był w MO, to chiba mógł się nawet "dochapać" oficera.


Cytat:
4. Jak wyglądała współpraca MO z SB - na przykłada zakładając, że podczas "zwykłego" śledztwa pojawiają się fakty, które mogą interesować służby? Przeczytałem, że na komisariatach funkcjonowali pracownicy SB w szeregach milicji - w takim razie czy wtedy kontaktowali się z "dowództwem" czy po prostu działali w ramach struktur milicji?


Wracam czasem do książki "By(i)łem w ZOMO" Dariusza Gizaka. Ot, np. taka sytuacja - ktoś barykaduje się w pomieszczeniu, ma zakładnika, i wykrzykuje hasła polityczne - zatrzymanego przez MO, przejmuje SB. Bójka w knajpie- awanturującym okazuje się ksiądz - znów sytuacja j/w. Nie wiem kiedy SB wchodziło do działań przy sprawach stricte kryminalnych.

Cytat:
5. Jaką ścieżkę powinien przejść milicjant, żeby dostać się w struktury SB? Czy było to postrzegane jako awans (lepiej się zarabiało, większy prestiż)?


Jest książka z "drugiego obieku" bodaj "Dostałem rozkaz zabić księdza" i tam ex F-sz opisuje swoją ścieżkę od ZOMO aż do SB. SB z MO raczej się nie lubieli - w książce "By(i)łem w ZOMO" często to widać, aczkolwiek służba w SB - na pewno wiązała się z jakimś tam prestiżem, większymi zarobkami itd. Aczkolwiek nie każdy chciał wtedy taką pracę. To były zupełnie inne czasy - wtedy MO, SB miała takie braki kadrowe, że nieraz ludzie po wojsku sami dostawali propozycje - resort szukał kadr.

Ogólnie jest to bardzo ciekawy temat. Ostatnio czytałem wywiad z Adamem Rapackim - chyba wyszła jakaś jego książka czy wywiad-rzeka z Nim. Wspomina, że pierwsze strzelaniny w ramach porachunków gangsterskich miały miejsce już w 1988 lub 1989 roku. Polecam to Forum, IFP, ale też literaturę. Myślę, że w książkach o polskich grupach przestępczych najdziesz także informacje na temat tego zagadnienia.
_________________
"Ach panie posterunkowy, ach panie posterunkowy, czemuż masz taką smutną twarz? (...) Na tobie stoi, na tobie polega cały ten wirujący świat"

Stefan Żeromski "Przedwiośnie"
 
 
     
Baszir 

Dołączył: 11 Lip 2015
Posty: 5
Wysłany: 2015-07-17, 16:35   

Bardzo pomoce odpowiedzi, dziękuję!

Czy Rapacki mówił w tym wywiadzie o swoich początkach? Zaczął w 1980, więc idealnie.

O ile to nie problem, będę pytał dalej, jednocześnie szukając w materiałach:

W historii chodzi o śledztwo prowadzone przez kryminalnego, Roberta, którego Ojciec jest z SB - syn prowadzi dochodzenie w sprawie pobić, ale ojciec zaczyna interesować się ofiarą (działalność opozycyjna).

Chciałem to podbić takim motywem, że Ojciec załatwił synowi awans w MO, torując mu drogę na wyższe szczeble - może właśnie w MSW.

Zastanawiam się, jakie stanowisko w SB musiałby zajmować Ojciec? Żeby z jednej strony strony mieć wpływ na decyzje nad MO, ale z drugiej - nie siedzieć za biurkiem MSW, bo jest mi potrzebny do przesłuchań na komendzie, gdzie kontaktuje się z synem.

Próbuję też sobie wyobrazić, w jakich warunkach (w Warszawie) mogła mieszkać rodzina funkcjonariusza SB. Dobrze myślę, że duże mieszkanie z przydziału? Oczywiście wśród sąsiadów panowałby blady strach, o ile by o tym wiedzieli...
 
     
rafikx

Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 89
Wysłany: 2015-07-17, 23:03   Re: Śledztwa MO i SB w połowie lat 80tych

Baszir napisał/a:
Szanowni Forumowicze,
Pan Michał Kępiński zaprosił mnie na to forum po następującym mejlu:

"Przygotowuję właśnie projekt dyplomowy w szkole filmowej i poszukuję informacji o sposobach funkcjonowania milicji (a także SB) w latach 1985 - 1989. Chciałem zapytać, czy mógłby Pan mi polecić źródła, z których uzyskałbym takie informacje? Nie chcę się posiłkować wyłącznie obrazami przedstawionymi już w filmie - interesuje mnie wszystko od faktów historycznych po anegdoty".

Gdyby ktoś z Państwa mógł mnie skierować do źródeł lub odpowiedział na poniższe pytania, byłbym bardzo wdzięczny:

1. Zakładając, że doszłoby do serii ataków na obywateli - pobicia w niejasnych okolicznościach, morderstwa - domyślam się, że sprawą zajmował się Wydział Kryminalny. Czy jak dzisiaj funkcjonariusze tego wydziału nie nosili mundurów? Czy w pewnych okolicznościach je nosili, ale pracowali też w cywilu?

2. Jaki stopień mógłby mieć 25-letni milicjant? Rozumiem, że konieczna była służba wojskowa, żeby dostać się do milicji. A jak wyglądała sprawa z osobami po studiach (nawet nieukończonych)?

3. Jakimi sprawami zajmowała się "obyczajówka"? Jeśli np. doszło do pobicia prostytutki, homoseksualisty albo zgłaszano przemoc domową (o ile zgłaszano) - czy te kwestie były rozdzielane na wydziały czy je rozdzielano?

4. Jak wyglądała współpraca MO z SB - na przykłada zakładając, że podczas "zwykłego" śledztwa pojawiają się fakty, które mogą interesować służby? Przeczytałem, że na komisariatach funkcjonowali pracownicy SB w szeregach milicji - w takim razie czy wtedy kontaktowali się z "dowództwem" czy po prostu działali w ramach struktur milicji?

5. Jaką ścieżkę powinien przejść milicjant, żeby dostać się w struktury SB? Czy było to postrzegane jako awans (lepiej się zarabiało, większy prestiż)?

Z góry dziękują za każdą pomoc!



Szanowny Kolego, szukasz źródeł do pracy dyplomowej czy kogoś, kto za Ciebie ją napisze?
Odpoweidzi na tak postawione pytania nikt nie udzieli Ci w stopniu umożliwiającym wyczerpanie tematu. Do tego musisz przeczytać sterty dokumentacji resortowej, obowiązujące wówczas przepisy prawne, akty normatywne, instrukcje, wytyczne i inne tego rodzaju twory. Przeczytać, zrozumieć, opisać, wykonać i obronić.
Wiem, nie jest łatwo się do tego dokopać. Ale można, tylko trzeba cierpliwie i mozolnie do tego dążyć.
W końcu musisz udowodnić, że na dyplom zasługujesz.

A Ty Zomol, sorry już to Ci kiedyś pisałem, nie powołuj się w takich sprawach na Gizaka. To co on popełnił w tej książce to jedynie fajna sensacja bez większej wartości historycznej.

Kończąc napiszę tak: SB było częścią MO i jako takie funkcjonowalo w jej strukturach, podlegając na szczeblach WUSW/SUSW/RUSW/DUSW zastępcy Szefa ds. SB.

A dokuemtacją resortową dysponuje IPN. I wbrew obiegowym opiniom, dokumenty te (jeżeli nie podlegają ochronie w myśl ustawy o ochronie informacji niejawnych) są dla celów badawczych udostępniane.

I na koniec anegdota: moim sąsiadem był gość, który tyrał w SB. Mieszkał w mieszkaniu spółdzielczym dawnej MSM "Starówka" na warszawskim Muranowie, tak o powierzchni 40m2 z żoną i synem młodszym ode mnie o 4 lata. Do pracy na Mokotów jeździł tramwajem 17, jego żona stała jak inni w kolejce w mięsnym przy Anielewicza, a syn nie był bananowcem tylko normalnym chłopakiem z sąsiedztwa. A bać to się go mogły jedynie koty piwnicowe, dokarmiane przez jedną z sąsiadek, której dla odmiany bali się wszyscy, bo miała jedno oko i koty nęciła brzdąkając kluczami.
Pozdrawiam,
 
     
Baszir 

Dołączył: 11 Lip 2015
Posty: 5
Wysłany: 2015-07-18, 08:45   

Dziękuję za odpowiedź i tę informację:

"SB było częścią MO i jako takie funkcjonowalo w jej strukturach, podlegając na szczeblach WUSW/SUSW/RUSW/DUSW zastępcy Szefa ds. SB. "

Zaszło małe nieporozumienie :-) Nie piszę pracy naukowej, ale scenariusz filmowy, który jest dyplomem w szkole filmowej. Informacje, o które pytam, potrzebne mi są do wiarygodnego przedstawienia stworzonej już historii.

Nie chciałem korzystać wyłącznie z popkulturowego przedstawienia pracy milicji - pan Michał Kępiński zaprosił mnie na forum, dając mi możliwość skorzystania z wiedzy użytkowników.

Anegdota jest ciekawa, bo laikom takim jak ja pokazuje nieoczekiwany obraz funkcjonariusza SB. Jednak jeśli to nie problem, będę wdzięczny za komentarz do pytań, które postawiłem.

Czy istnieją inne wydane pozycje, oprócz Gizaka, na które warto zwrócić uwagę? Nie udało mi się jeszcze wpaść na trop "Dostałem rozkaz zabić księdza".

Pozdrawiam.
 
     
zomol 
www.zomoza.kgb.pl


Pomógł: 14 razy
Wiek: 32
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 736
Wysłany: 2015-07-18, 15:57   

Baszir napisał/a:
Chciałem to podbić takim motywem, że Ojciec załatwił synowi awans w MO, torując mu drogę na wyższe szczeble - może właśnie w MSW.


Pewnie mnie ktoś poprawi jeśli się mylę, ale błędem jest patrzenie na tamte czasy z dzisiejszej perspektywy. W latach 80-tych, nawet u schyłku - każdy MUSIAŁ mieć pracę, nikt się za bardzo nie wyróżniał bogactwem, nie było takich "przepaści" między grupami społecznymi jak dziś i wcale nikt się do tej "bezpieki" nie pchał. W 1983 roku w ZOMO obsadzonych było zaledwie 63% etatów.

W związku z powyższym - Stary Synowi łaski nie robił, gdyż syn - jeśli robotny, kumaty i jeszcze jakichś tam szkół "liznął" - sam był w stanie do wszystkiego dojść. Może w ZOMO syn milicjant miał o tyle lepiej, że dostawał "fuchy" typu kierowca, pisarz itd, gdzie był mniej ganiany. Raczej te historie "resortowo-rodzinne" co znam z przełomu lat 80/90-tych to nie dotyczyły "nepotyzmu", ale, że Syn na złość Ojcu szedł do Milicji/Policji
_________________
"Ach panie posterunkowy, ach panie posterunkowy, czemuż masz taką smutną twarz? (...) Na tobie stoi, na tobie polega cały ten wirujący świat"

Stefan Żeromski "Przedwiośnie"
 
 
     
Baszir 

Dołączył: 11 Lip 2015
Posty: 5
Wysłany: 2015-07-18, 16:52   

To ważna informacja, bo ustawia odpowiednio myślenie. Dziękuję.

Ale pewne przywileje chyba wchodziły w rachubę, jeśli miało się kontakty z MSW? Mieszkanie z przydziału? Dostęp do reglamentowanych produktów... Choć poprzedni forumowicz sugerował, że nic takiego się nie działo, bo rodziny powiązane z SB też stały w kolejkach i jeździły tramwajami.

Nie myślę też o ZOMO, chłopak jest w MO, kryminalny. Nie wiem, czy to coś zmienia.
 
     
dzielnicowy Mar 


Dołączył: 03 Mar 2010
Posty: 153
Wysłany: 2015-07-19, 17:27   

Baszir napisał/a:
To ważna informacja, bo ustawia odpowiednio myślenie. Dziękuję.

Ale pewne przywileje chyba wchodziły w rachubę, jeśli miało się kontakty z MSW? Mieszkanie z przydziału? Dostęp do reglamentowanych produktów... Choć poprzedni forumowicz sugerował, że nic takiego się nie działo, bo rodziny powiązane z SB też stały w kolejkach i jeździły tramwajami.

Nie myślę też o ZOMO, chłopak jest w MO, kryminalny. Nie wiem, czy to coś zmienia.


W sumie oburącz to się podpisuje pod tym co napisał Rafikx :-)
Co do powyższych pytań... no były pewne ułatwienia mieszkaniowe, ale nie w sensie jakiegoś gigantycznego (nad)metrażu - większość sfer w ówczesnym życiu było uśredniona <=> nikt nie projektował specjalnych bloków dla resortu. Oficer zwykle mógł liczyć na dodatkowy pokój.
Były Konsumy gdzie można było sensownie zjeść, sklepy dla funkcjonariuszy, kartki na elementy niby umundurowania, ale można się było wyposażyć w tak deficytowe i strategiczne towary jak np. grube podkoszulki i kalesony, dla bardziej wyrośniętych synów i rodziny służbowe buty - zwłaszcza skutery <=> czasem się ryzykowało kontakt z ZOMO a czasem się było znanym z bycia synem... :oops:
I na ogólnych spekulacyjnych zasadach miało się dostęp do towaru deficytowego jak wszyscy, pani z kiosku załatwiła pani z mięsnego papier toaletowy a w zamian miała puszkę szynki Krakus. Milicjant zamotał coś i anulował mandat lub załatwił tylko mandat zamiast odebrania prawa jazdy to też miał z tego jakieś profity. :-/ Społeczeństwo wtedy było dla siebie jakby bardziej życzliwe, nawet nauczyciele w dzienniku najbardziej wertowali gdzie pracują twoi rodzice - co mogą załatwić. :roll:
Nie wszyscy milicjanci mieli nawet choćby Fiata 126 czy Syrene, czyli korzystali z komunikacji miejskiej.
W zasadzie nie szedłeś do szkoły oficerskiej jako maturzysta/student <=> najpierw byłeś szeregowym milicjantem/ZOMO-wcem co miało głęboki sens bo raczej nie zostawał oficerem ktoś bo go rodzina wepchnęła, a on to w głębi duszy chciał by być artystą albo fryzjerem, tak jak to się dziś dzieje w dobie deficytu etatów zwł. na państwowym!!! :-P
 
     
Baszir 

Dołączył: 11 Lip 2015
Posty: 5
Wysłany: 2015-07-19, 17:39   

I właśnie takie tło jest dla mnie ważne! Dzięki.
 
     
dzielnicowy Mar 


Dołączył: 03 Mar 2010
Posty: 153
Wysłany: 2015-07-19, 17:40   

A proszę bardzo... :mrgreen:
Nie patrz na tamten świat przez pryzmat dzisiejszych swoich doświadczeń... :-P
Milicja to nie była ZIELONA WYSPA... np. w zabezpieczeniu miasta królował patrol pieszy: "wycieczka" wsiadała do "świetlicy" zwanej przez obywateli "Suką" (taki autobus na podwoziu Stara) i ruszała z koszar w miasto, w wyznaczonych rejonach był postój żeby desantować patrol i tak Star jechał aż wszyscy wysiedli, a w drodze powrotnej zbierał poprzednią zmianę. Jak patrol pieszy nie dawał rady, nie było wolnego patrolu w Nysce/Fiacie (było ich znacznie mniej niż dzisiaj - ulicami jeździła głównie SRD) a np. w kultowej knajpie była rozróba, to na komendzie W POGOTOWIU siedziała ekipa silnorękich - ładowali się do Nyski i wpadali gdzie trzeba i robili łomot. :mrgreen:
ZOMO zmotoryzowane było głównie w sensie dowozu a nie patrolowania, to jak przeciętny milicjant miał mieć samochód jeśli resort też świata nie oglądała zza szyby auta?! To dzisiaj nawet bezrobotni jadą pod Urząd Pracy swoim samochodem, wtedy to był LUKSUS.
To nie to że milicjantom żyło się szczególnie źle... po prostu byli częścią społeczeństwa które żyło w takich warunkach... gdzie nie brakowało tylko wolnych etatów!!! A poza tym stan posiadania zależał od umiejętności kombinowania!!!
 
     
rafikx

Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 89
Wysłany: 2015-07-21, 08:40   

dzielnicowy Mar napisał/a:
A proszę bardzo... :mrgreen:
Nie patrz na tamten świat przez pryzmat dzisiejszych swoich doświadczeń... :-P
Milicja to nie była ZIELONA WYSPA... np. w zabezpieczeniu miasta królował patrol pieszy: "wycieczka" wsiadała do "świetlicy" zwanej przez obywateli "Suką" (taki autobus na podwoziu Stara) i ruszała z koszar w miasto, w wyznaczonych rejonach był postój żeby desantować patrol i tak Star jechał aż wszyscy wysiedli, a w drodze powrotnej zbierał poprzednią zmianę. Jak patrol pieszy nie dawał rady, nie było wolnego patrolu w Nysce/Fiacie (było ich znacznie mniej niż dzisiaj - ulicami jeździła głównie SRD) a np. w kultowej knajpie była rozróba, to na komendzie W POGOTOWIU siedziała ekipa silnorękich - ładowali się do Nyski i wpadali gdzie trzeba i robili łomot. :mrgreen:
ZOMO zmotoryzowane było głównie w sensie dowozu a nie patrolowania, to jak przeciętny milicjant miał mieć samochód jeśli resort też świata nie oglądała zza szyby auta?! To dzisiaj nawet bezrobotni jadą pod Urząd Pracy swoim samochodem, wtedy to był LUKSUS.
To nie to że milicjantom żyło się szczególnie źle... po prostu byli częścią społeczeństwa które żyło w takich warunkach... gdzie nie brakowało tylko wolnych etatów!!! A poza tym stan posiadania zależał od umiejętności kombinowania!!!



A żeby był pełen obraz tego, co nakkreślił Dzilnicowy, to proszę sobie wyobrazić, ze na CAŁY obszar ówczesnej dzielnicy Wola w Warszawie był JEDEN radiowóz oznakowany z dwuosobowym patrolem. Musieli ogarniać wszystko: interwencje domowe, zgony, "leżaków", kradzieże sklepowe etc. A do dzielnicy Wola przynależało wówczas obecne Bemowo oraz tereny podmiejskie, takie jak Babice, izabelin, Truskaw i inne. Dodatkowo patrol ten służył do przewozenia pilnych przesyłem z Polikliniki MSW na Żelaznej do szpitala na Komarowa. A zdarzalo się, że wolska załoga załatwiała interwencje na Śródmieściu czy Ochocie...
W całej komendzie było może trzech-czterech milicjantów, mających własne samochody.
Co do mieszkań, to przydział dostawało się po kilku latach oczekiwania i były to lokale z reguły jedno lub dwupokojowe tzw. służbowe lub rotacyjne. W służbowym funkcjonariusz mieszkał również po przejsciu na emeryturę, po jego śmierci mogła tam mieszkać żona i dzieci (takie prawo dziedziczenia bez nabycia prawa własności). Rotacyjne mieszkania to takie kwatery tymczasowe, które milicjant musiał zwolnić jak przenosił się do innej jednostki lub odchodził ze służby. Nie było przydzialania mieszkań własnościowych jak to teraz się mówi.

A co do scenariusza, to w głowie mi się nie mieści, że nie zgłębiłeś problemu w rozmowach z byłymi milicjantami pionu kryminlanego. Bez kontaktu z nimi to, bez urazy, będzie kolejny niestrawny gniot, wypaczający prawdę. Nie przekażesz w pełni i uczciwie ducha tamtych czasów jeżeli nie poczujesz tamtej atmosfery. A tylko ludzie są w stanie Cię tam zabrać. W podróz do przeszłości i historii - trudnej ale nie jednoznacznej.
Choć dziś jest moda na zohydzanie PRLu, karmienie demonów i polowanie na czarownice. Może taki wypaczony scenariusz jest przez "zruinowane" społeczeństwo oczekiwany..? Kto wie...
 
     
dzielnicowy Mar 


Dołączył: 03 Mar 2010
Posty: 153
Wysłany: 2015-07-21, 20:10   

rafikx napisał/a:


A co do scenariusza, to w głowie mi się nie mieści, że nie zgłębiłeś problemu w rozmowach z byłymi milicjantami pionu kryminlanego. Bez kontaktu z nimi to, bez urazy, będzie kolejny niestrawny gniot, wypaczający prawdę. Nie przekażesz w pełni i uczciwie ducha tamtych czasów jeżeli nie poczujesz tamtej atmosfery. A tylko ludzie są w stanie Cię tam zabrać. W podróz do przeszłości i historii - trudnej ale nie jednoznacznej.
Choć dziś jest moda na zohydzanie PRLu, karmienie demonów i polowanie na czarownice. Może taki wypaczony scenariusz jest przez "zruinowane" społeczeństwo oczekiwany..? Kto wie...


Moda... nie moda, po prostu zwycięzcy zawsze mają racje!!! Taki scenariusz o sfrustrowanym milicjancie z kryminalnej tyranym przez ojca z SB utuczonego na gnębieniu opozycjonistów to by zaraz znalazł sponsorów, może nawet w samym IPN-e... :roll: A poważnie to jak kolega Rafix napisał szukaj weteranów, jak zdobędziesz ich zaufanie usłyszysz niesłychane historie z ich służby np. o gościu z aktem zgonu wypisanym przez lekarza pogotowia... i cudownie zmartwychwstałym dzięki kryminalnej!!! :mrgreen: Nie miał dokumentów, za to miał dziary wskazujące na przeszłość kryminalną. Technikowi daktyloskopującemu go na śmietniku wydał się nie dość martwy... i wezwał następny ambulans, druga ekipa go uruchomiła.
Albo o lekarce która wypisała akt zgonu z przyczyn naturalnych facetowi z dziurą po nożu w plecach. Nie było kałurzy krwi bo zginął gdzie indziej, ale to żadne usprawiedliwienie bo nie miał plam opadowych (jakie powinny już być) z powodu wykrwawienia co powinno jej dać do myślenia.
 
     
zomol 
www.zomoza.kgb.pl


Pomógł: 14 razy
Wiek: 32
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 736
Wysłany: 2015-07-22, 10:22   

Wydaje mi się, że po to właśnie Kolega Baszir się tu zarejestrował i rozpoczął temat by nawiązać kontakt z ówczesnymi Kryminalnymi, poznać Ich punkt widzenia.

"Zwycięzcy" to są w telewizji, i to może oni próbują zohydzić PRL. Ja widzę, że raczej+ zohydzona jest obecna rzeczywistość - agencje pracy tymczasowej, umowy śmieciowe, niestabilność, niepewność jutra, niekompetencja i arogancja instytucji państwowych itd, itp - de facto wiele z 21 "postulatów sierpniowych" jest wciąż aktualna. Wszystko to sprawia, że młodzi zupełnie inaczej patrzą na tamte czasy w których każdy miał pracę, był pewny swojego a w kraju był porządek.
_________________
"Ach panie posterunkowy, ach panie posterunkowy, czemuż masz taką smutną twarz? (...) Na tobie stoi, na tobie polega cały ten wirujący świat"

Stefan Żeromski "Przedwiośnie"
 
 
     
dzielnicowy Mar 


Dołączył: 03 Mar 2010
Posty: 153
Wysłany: 2015-07-22, 13:30   

Oglądając to co o tamtych czasach mówią (różne) telewizje mam wrażenie że opowiadają o jakiejś równoległej rzeczywistości :roll: ... ale skoro tak mówią nie tylko politycy ale "dziennikarze" to daje do myślenia... zwłaszcza że dziś szeregowi pracownicy TVP (z innymi nie miałem okazji przeprowadzić "dochodzenia") chętnie by wrócili do tamtych czasów, bo dziś klepią biede a o etatach mogą pomarzyć. :mrgreen:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 12